
Ten stan rzeczy zaczynał, mimo to zagrażać istnieniu Państwa Kościelnego. Nie tylko bowiem wśród mieszkańców Rzymu, ale również pomiędzy feudałami tego państewka zarysowywały się coraz ostrzej tendencje do zupełnego wyemancypowania się spod władzy papieży awiniońskich. Sytuacja stała się wreszcie na tyle groźna, że Innocenty VI (1352—1362) skierował nad Tybr kardynała Albornoza na czele armii, mającej tam przywrócić siłą panowanie papieskie.
Po długich zmaganiach militarnych i różnych zabiegach dyplomatycznych, kardynał Albornoz wypełnił swoje zadanie, ale utrwalenie tego sukcesu wymagało powrotu papieża do Rzymu. Zabiegali o to również ci, którzy myśleli o reformie stosunków kościelnych.
Urban V (1362—1370), który zdecydował się w r. 1367 powrócić do Rzymu, uznał po dwuletnim pobycie nad Tybrem, że nie da sobie rady z panującym tam chaosem i w tych warunkach postanowił znów powrócić do Awinionu. Dopiero w dziesięć lat później (1377) pod naciskiem kół reformatorskich ponowił tę próbę Grzegorz XI (1370—1378), który zdołał wytrwać w Rzymie do swego zgonu.